niedziela, 1 października 2017

3. Marta Guzowska "Reguła nr 1"

3. Marta Guzowska "Reguła nr 1"

Autor: Marta Guzowska
Tytuł: Reguła nr 1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy

Tytułowa Reguła nr 1 to tylko jedna z zasad jakie wyznaje główna bohaterka, Simona Brenner. Powieść Marty Guzowskiej to doskonałe połączenie kryminału i powieści przygodowej. I jak zazwyczaj nie potrafię się przekonać do kryminałów, tej pozycji muszę przyznać plusa.

Główna bohaterka jest z zawodu uznaną archeolożką. Po godzinach staje się świetnie wyszkoloną złodziejką, która sprzedaje skradzione dzieła sztuki, bo, jak twierdzi, z pensji archeologa poszaleć nie można.

Pewnego dnia dostaje propozycję od swojego zaufanego pośrednika sprzedaży skradzionych dzieł sztuki, by odnaleźć i zdobyć mityczne Złote Runo, artefakt, który ustawiłby Simonę na resztę życia.  Tutaj zaczyna się nasza przygoda i jednocześnie wątek kryminalny, bo jak możemy się domyślić, chętnych na Złote Runo jest naprawdę wielu. 



Jakie są największe atuty powieści? Na pewno są to nieoczekiwane zwroty akcji oraz sposób narracji autorki - bardzo obrazowy i szczegółowy, a przede wszystkim, pełen humoru.
Wszystko to sprawia, że czytelnik czuje się tak, jakby sam we wszystkim uczestniczył.

Sama autorka (w życiu prywatnym), również jest archeolożką i zwiedziła wszystkie te miejsca,  które opisała w swojej książce. Jest to zdecydowanie dodatkowy przymiot, gdyż opisy miejsc i samych badań zostały ukazane w sposób profesjonalny i ciekawy, poparty dużą wiedzą historyczną. Samo zakończenie, z kolei, na pewno wielu z Was zaskoczy.

Z czystym sercem polecam wszystkim tę powieść. Nie nudziłam się ani przez sekundę. W książkach najbardziej doceniam dobry humor, i idealnie się złożyło, ponieważ główna bohaterka zdecydowanie go posiadała. Każdy kto lubi powieści kryminalne lub przygodowe, a nawet połączenie tych gatunków, na pewno nie będzie żałował sięgnięcia po lekturę Reguły nr 1. Pozdrawiam.

piątek, 8 września 2017

2. Leisa Rayven "Zły Romeo"

2. Leisa Rayven "Zły Romeo"

Autor: Leisa Rayven
Tytuł: Zły Romeo
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte

Ambitna dziewczyna i zdolny chłopak. Wspólna pasja oraz zapał do sztuki i aktorstwa. Wielka miłość, chemia, złamane serca. Nowa szansa, nieunikniony rozwój wydarzeń. 

Kiedy ktoś czyta romanse, może pomyśleć: "jaki to ma sens? Czy one nie są wszystkie takie same?". Mogłoby się tak wydawać, w końcu wszystkie mówią o miłości, perypetiach, często również stracie i odnalezieniu siebie nawzajem po latach. Tak naprawdę, każdy pomysł jest wyjątkowy. Dla przykładu, mogłabym czytać książki Brittainy C. Cherry cały czas. Ma niezwykle lekki i wciągający styl pisania, interesujące fabuły i wyjątkowych bohaterów. 

Myślałam, że ze Złym Romeo Pani Rayven, będzie podobnie. Skusiłam się na nią, ponieważ słyszałam na jej temat wiele pozytywnych słów. Ale cóż mogę powiedzieć o tej powieści? Nie jest to ani najgorsza ani najlepsza książka jaką czytałam, ale brakuje jej 'tego czegoś'. 

Ale może najpierw skupmy się na zaletach. Pierwszą rzeczą, która przypadła mi do gustu, było nawiązanie do przeszłości. Opisy dawnych sytuacji, wspomnienie pierwszego spotkania, powrót do źródła sporu między głównymi bohaterami. Dzięki takiemu rozwiązaniu, możemy w przystępny sposób poznać ich charaktery oraz przekonać się, jacy byli zanim zmienili się pod wpływem wydarzeń i mijającego czasu. Kolejnym plusem jest stopniowe przedstawianie motywów działania Ethana i Cassie, a także wyczuwalna chemia między nimi. 



Teraz nasuwa się pytanie - skoro była chemia, wszystko zostało wyjaśnione, to czego jej brakowało? Co było nie tak? Otóż, nie przewracałam kartek z narastającym napięciem, nie miałam poczucia "muszę wiedzieć, co było dalej", na nikogo również nie "warknęłam", gdy wszedł do pokoju, by przerwać mi zagłębianie się w lekturę (a bywało różnie ;)). Problemem dla mnie było napięcie seksualne głównych bohaterów, które mogło doprowadzić czytelnika do szału. Kolejną kwestią był Ethan, który okazał się strasznie rozchwianą postacią i, po pewnym czasie, jego zachowanie zaczęło mnie strasznie irytować. Bywały momenty, kiedy mnie wciągała i nie chciałam jej odkładać, ale były też chwile, gdy nie miałam ochoty do niej wracać. Książka stawała się dla mnie zwyczajnie nudna i oklepana. Brak zdecydowania u bohaterów tzw. mogę, ale jednak nie mogę. Chcę, ale nie chcę. Kurczę, wóz albo przewóz.

Podsumowując, ciężko jest mi ocenić tę książkę. Chciałabym ją opisać w samych superlatywach, ale nie potrafię. Miałam mieszane uczucia podczas czytania, i przyznaję się bez bicia, że nie dotrwałam do końca. Wiem, że Ethan skrzywdził 'miłość swojego życia', wiem również dlaczego (ale nie powiem, bo wtedy wiedzielibyście za dużo :p) i nawet jeśli sam pomysł był dobry, myślę, że potencjał nie został do końca wykorzystany. 

Pozdrawiam ♥

piątek, 1 września 2017

1. 'Bez uczuć' Mia Sheridan.

1. 'Bez uczuć' Mia Sheridan.



Autor: Mia Sheridan 
Tytuł: Bez uczuć 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte


Dwoje ludzi z zupełnie różnych środowisk. Bogata dziewczyna, ubogi chłopak. Przyjaźń, intryga, niezapomniane uczucie. 

*

Lydia to dziewczyna, która miała wszystko - pieniądze, pozycję, znajomych, charyzmę. Od najmłodszych lat żyła jak księżniczka. Brogan nigdy nie miał łatwego życia z ojcem alkoholikiem i ciężko chorą siostrą. Jako młody chłopak zaczął potajemnie zastępować ojca, by tylko utrzymać jego pracę i zapewnić rodzinie byt. Zdradzony przez Lydię i upokorzony przez jej brata, Stewarta, opuścił ich rodzinną posiadłość i przyrzekł sobie nigdy więcej nikogo o nic nie błagać. Po wielu latach, los po raz kolejny okazał się przewrotny. Rodzinna firma Lydii przeżywała kryzys, jej brat miał coraz więcej problemów, podczas gdy Brogan wykorzystał swoje matematyczne zdolności i wyszedł na prostą. Czy ich losy się połączą? Czy Brogan wciąż jest tym samym człowiekiem, którego pokochała Lydia?

*

Bez uczuć nie jest pierwszą książką autorki, którą miałam przyjemność przeczytać. Ale to właśnie miłe wspomnienie poprzednich powieści sprawiło, że odłożyłam, czytanego do tej pory, Złego Romeo i zaczęłam zagłębiać się w lekturę od Pani Sheridan. Już na początku myślałam: "będzie ciekawie", i nie pomyliłam się. Wszystko potoczyło się szybko, byłam zdziwiona intrygą Lydii i współczułam Broganowi. Z każdą stroną historia stawała się coraz bardziej interesująca i wciągająca. Książka opowiada o tym, jak czas może wszystko zmienić, jak niczego nie można być pewnym, ale także daje lekcję o szacunku względem drugiego człowieka. Mia Sheridan nie jest autorką, która pisze proste, ckliwe powieści miłosne. Jej bohaterowie są często poddani wielu próbom i przechodzą wiele problemów zanim odnajdują prawdziwe szczęście. Mimo że czułam, jak to się skończy, brnęłam dalej w tę opowieść. Nie polubiłam jej aż tak jak Bez winy, ale zdecydowanie mogę ją polecić każdej fance dobrego romansu. 


Mii Sheridan nie brakuje także humoru. Nawet jeśli w niektórych momentach poczujecie, że łamie się Wam serce, autorka potrafi z powrotem złożyć je w jedną, spójną całość. W Bez uczuć znajdziecie wiele wartych uwagi wątków i niezastąpione postacie drugoplanowe - Fionna, którego naprawdę nie da się nie polubić 😁 oraz Eileen, siostrę Brogana. Początkowo nie wiedziałam, co o niej myśleć, ale później okazała się niesamowicie rozsądną, dojrzałą dziewczyną i zdecydowanie zarobiła u mnie plusa swoją postawą wobec Lydii.

Co więcej można powiedzieć o tej książce? Wydawałoby się, że romans to po prostu opis uczuć, chemii między dwojgiem bohaterów i relacji opartej często na miłości-nienawiści. Obserwator mógłby powiedzieć, że w książkach tego typu nie można przedstawić niczego oryginalnego, ponieważ wszystko już było. Jednak Mii Sheridan zdecydowanie się to udaje. Za każdym razem. Dlatego z chęcią sięgnę po jej kolejną powieść. 

Pozdrawiam serdecznie.
Copyright © 2016 Everything bookish. , Blogger